• 1

    Rejsy

  • 2

    Regaty

  • 3

    Szkolenia

  • 4

    Wypoczynek pod żaglami

Copyright 2017 - Custom text here

 

sti_legia_wplywa_do_klajpedy.jpgHistoria Legii nie jest mi dobrze znana. Zbudowana została w 1968 roku. Podobno o jej ciekawej historii świadczy do dzisiaj lewa wanta bezana. Lubię jachty dwumasztowe, a ożaglowanie typu kecz -  jak na Legii -  to jest to.  Taki jacht świetnie się sprawdza podczas jesiennych, męskich rejsów na Bałtyku. Postawione fok i bezan dają komfort żeglowania w trudniejszych warunkach.

 

 

 

 

 

 Tegoroczna Operacja Żagiel na Legii to dla mnie było przeżycie. Parada w Gdyni. Musiała być najpiękniejsza, bo Gdynia ma naturalne warunki, aby taką paradę móc w pełni podziwiać z bulwaru nad Zatoką. Dar Pomorza. Przepływaliśmy obok zakotwiczonego Daru. Salut banderą. Trąbimy ile się da w róg mgłowy. 100 letni Dar stoi zakotwiczony. Kiedyś pływał pod żaglami. Kiedyś zwyciężał w Operacji Żagiel. Teraz hol i kotwica, a na co dzień cumy. Przykro. Niestety, za chwilę znowu przeholują  go  do Nabrzeża Prezydenta i znowu te cumy i znowu tylko ci beznadziejni, oglądający go wczasowicze z wrzeszczącymi dziećmi. Byłem już na świecie kiedy na Darze Pomorza jeszcze pływano pod żaglami. Gdzie ja wtedy byłem, że nie wdarłem się na rejs na Darze? Życiowy błąd.  

Etap Gdynia – St. Petersburg. W Zatoce Fińskiej było trochę trudno. Wieści z pokładu Pogorii przygnębiające. Podobno najstarsi Finowie nie pamiętali takiego lipca w tej Zatoce. Przekroczyliśmy linie mety wyznaczoną przed St. Petersburgiem. Zmieściliśmy się nawet w limicie czasu. W tym etapie rejsu Legia trafiła na dobrą załogę: Marek, Przemek, Krzysiek, Wiktoria, Czesiek, Szymek, Maciek.

Parada w Petersburgu, to już nie to, co w Gdyni. Ludzie, aby zobaczyć żaglowce i jachty, wypłynęli dwoma, trzema małymi stateczkami pasażerskimi. To ilu ich mogło zobaczyć paradę i to w większości paradę na motorach bez żagli? Trudno było stawiać żagle i żeglować po krętych i bardzo kontrolowanych torach wodnych.

Do Kotki wody Zatoki Fińskiej były już bardzo spokojne. Etap przyjaźni zapowiadał się interesująco. W Helsinkach część załogi Legii została wymieniona. Z nowymi siłami ruszyliśmy na podbój archipelagu wysp alandzkich. Nagle łomot w silniku. Maszyna stop. Dookoła szkiery. Żagle staw! Po kilku godzinach wychodzimy najkrótszą drogą na otwarte morze. Teraz mamy warunki, aby zajrzeć do silnika. Telefoniczne rady z Polski i nasza inwencja nic nie pomagają. Decyzja. Wchodzimy do Hanko na żaglach. Może w Hanko nam pomogą. Początek dla drugiego etapu nie najlepszy.  Chłopaki z załogi Josepha Conrada pracują nad naszym silnikiem w Hanko cały dzień. Niestety wał korbowy wygięty.  Wokół pełno polskich jachtów. Już pora do Turku. Odpływają. My stoimy. Na uroczystości do Turku jedziemy wynajętym busem. Legia stoi samotna, tylko z Cześkiem na pokładzie, na jedną noc w porcie rybackim w Hanko.  A w Tursku? Pewnie byłoby pięknie gdyby nie uparcie lejący deszcz. Całe szczęście, że przygarnął nas Fryderyk Chopin.

Nadchodzi czas startu do regat do Kłajpedy. Wracamy na Legię. Płyniemy, wyłącznie na żaglach, na linie startu w okolice wyspy Uto. Czy zdążymy na czas? Mamy halsowanie, ale powinniśmy dać radę. No, tutaj w okolicy Uto możemy w pełni podziwiać manewry największych pod żaglami. To jest widok! Są tez wszyscy nasi przyjaciele: Wejherowo, Sopot, Gdańsk, Brego, Joseph Conrad, Gedania. Czemu wybrali trasę do Kłajpedy wzdłuż zachodniego brzegu Gotlandii? No cóż. Tak wymyślili. Płyniemy. Oby był wiatr i nie było mgły. To teraz dla Legii bardzo ważne. Ja wiem, że kiedyś żeglowało się na jachtach bez silników i się żeglowało. Z tym, że obecnie ilość statków i ich prędkości są znacznie większe niż kiedyś. Do Kłajpedy przybywamy po czasie. Meta zamknięta. W główki wchodzimy razem z Darem Młodzieży. Duże przeżycie. Za główkami dostajemy hol. Nie dalibyśmy rady wykręcać w basenikach i kanalikach portu Kłajpeda na żaglach. Kończy się Operacja Żagiel 2009. Jestem dumny z Legii. Parada żaglowców i jachtów i znowu nie to, co w Gdyni. Nie ma wiatru. Holuje nas Brego. Dziękujemy Brego za wielkie wsparcie dla nas i dla Legii. Sukces drugiego etapu rejsu na Legii, to zasługa oficerów i załogi. Byliście świetni. Nie było łatwo. Gdybyście tak chcieli jeszcze ze mną pożeglować, to byłby to dla mnie zaszczyt. Żeglujcie i róbcie stopnie żeglarskie. Najlepiej w JKMW Kotwica w Gdyni.  Dokładnie tacy jak Wy jesteście potrzebni na polskich jachtach. Brawo Asia, Sławek, Maciek, Marcin, Czesiek, Monika, Ania, Iga.

Tak, polubiłem Legię. Pewnie wielu wie, jaka powinna być przyszłość Legii.  Ja, po swojemu, też wiem. A na dodatek oczywiście też wiem, że ta przyszłość zależy głównie od pieniędzy. I jeszcze jedno wiem, a jest to raczej to, co ja chciałbym. Otóż chciałbym, aby Legia miała kartę bezpieczeństwa na żeglugę nieograniczoną, aby odbyła rejs dookoła Anglii, potem do Arktyki, a jeszcze dalej na Horn i do Antarktyki. Niemożliwe? Bo planki, bo pokład? Wiecie, że możliwe. Przy okazji – to, co ja chciałbym dla Legii jest dokładnie tym, co jest w moich planach żeglarskich na najbliższe lata.

Dziękuję Komandorowi JKMW Kotwica panu Edwardowi Kinasowi za wszelką przychylność. Dziękuję Sławkowi Skowrońskiemu – mojemu staremu druhowi – za zorganizowanie tego wielkiego rejsu na Legii.

Waldemar Turski, kapitan jachtowy

 

W The Tall Ships Races 2009 na Legii uczestniczyli: Sławomir Skowroński, Marek Wojciechowski, Czesław Lisowski, Jadwiga Herok-Turska, Joanna Swarzyńska, Wiktoria Deres, Anna Skowrońska, Monika Turska, Przemysław Chrabka, Maciej Olszowski, Krzysztof Drewniany, Marcin Borratyński, Szymon Wojciechowski.