• 1

    Rejsy

  • 2

    Regaty

  • 3

    Szkolenia

  • 4

    Wypoczynek pod żaglami

Copyright 2017 - Custom text here

 

Lata zaborów i okupacji doprowadziły do spłycenia pojęcia szant i folku w naszym kraju. Starsze panie ze wsi, godzinami wyśpiewujące piosenki ze swojej młodości a capella w I programie Polskiego Radia, młodociani muzycy próbujący sił w muzyce związanej z żeglarstwem, starający się z całych sił upodobnić swoje głosy do pubowych muzyków gdzieś z Irlandii albo do jakichś starych wilków morskich, młode dziewczyny śpiewające czarnego bluesa, piszczące cieniutkimi głosami ''chwyć go i pociągaj ile sił'', wyśpiewujące obsceniczne marynarskie piosenki o tym co zrobią z Sally kiedy wrócą, wreszcie tradycja kolektywnych ''chorałów'' robotniczo – marynarskich z czasów propagandy sukcesu. Wszystko to raz na zawsze zabiło tradycję marynarskich i żeglarskich pieśni. Czasy wielkich żaglowców odeszły w zapomnienie. Echa tych dni pobrzmiewają już tylko w starych piosenkach.


Nostalgia

W jednej z helskich knajpek wisi reprodukcja obrazu JMW Turnera ''The Fighting Temeraire''. Zupełnie ginie w natłoku innych obrazków i rupieci z antykwariatu.

temeraire.jpg ''HMS Temeraire'' był jednym z ostatnich prawdziwych liniowców, brał udział w bitwie pod Trafalgarem w 1805 roku. Na obrazie widać go holowanego przez parowiec, do rozbiórki we wschodnim Londynie. Nieoficjalne źródła mówią, że stał się celem ćwiczeń artyleryjskich i zatonął w licu 1838, u wybrzeży Anglii. Rozstrzelany jak żołnierz. To miło, że ktoś o tym pamięta.

 

 

 

 

{mp3}timeraire{/mp3}

 



Ja pamiętam jeszcze Tomasza Opokę i jego poezję śpiewaną, zwłaszcza tą związaną z żeglarstwem, szanty jakby ktoś powiedział. Trudno mi zapomnieć zwłaszcza o jednej. To niesamowite, jak ładnie można zaśpiewać o mewach widzianych gdzieś w Cieśninach Duńskich. Widzianych tylko oczyma wyobraźni.

{mp3}mewy{/mp3}

 


tomek_01.gifSzanty są populularne. Każdy ich słucha, bo słychać je wszędzie.Takie zespoły jak ''The Pogues'', ''The Dubliners'', "The Clancy Brothers and Tommy Makem", Shinead O'Connor, Mike Oldfield i wiele innych są niewyczerpanym źródłem inspiracji dla polskich zespołów. Ich piosenki – przeboje często nie są niczyją własnością, bywa, że mają po kilkaset lat.

 

Fieddler's green''

Wizja śmierci na morzu, bez obrządku kościelnego, czyli droga wprost do piekła, nie dawały marynarzom spokoju. Trzeba było zatem zwrócić się do władz kościelnych, aby w jakiś sposób naprawić tę sytuację. Kościół uznał, że obiekcje marynarzy co do czekającej ich przyszłości w zaświatach są w pewnym stopniu słuszne, ponieważ niemożliwością jest udzielenie ostatniego namaszczenia tonącemu człowiekowi na wzburzonym morzu, a zatem jego dusza nie może iść do nieba lub czyśćca. Chcąc jednak dać marynarzom jakiś promyk nadziei, wydzielono specjalne miejsce przeznaczone na pociechę dla dusz ludzi, którzy zginęli na morzu. Miejsce to nazwano ''locus fidelis in gremia'' (locus - miejsce, fidelis - wierny, gremium - łono wnętrza), co można było przetłumaczyć jako miejsce dla głęboko wierzących. Tego rodzaju zabezpieczenie duchowe zostało niewątpliwie przyjęte z wdzięcznością przez brać żeglarską, lecz nazwa fidelis gremia to za dużo jak na możliwości ówczesnego słownika marynarskiego. Żeglarze angielscy zniekształcili więc tę nazwę na ''Fiddler's Green'' (fiddler - skrzypek, green - zielony, zieleń, błonia), czyli kraina szczęśliwości. Do dziś wiele żeglarskich knajp i pubów nosi tą nazwę.

fiddlers_green.jpg

{mp3}dub{/mp3}
{mp3}4refy{/mp3}

 

 

 

 

 

 

 
A co z piratami ? Tymi co łupili na własną korzyść, czyli niezgodnie z prawem boskim i królewskim. Nie dla nich był Fiddlers green. Na nich czekała butelka rumu, stryczek na szyję i hej ha na umrzyka skrzyni ...

{mp3}bryg{/mp3}

 

 

 
Ale szanty to nie tylko muzyka anglojęzyczna

Może belgijska, choć śpiewana po francusku a potem jeszcze w wielu innych językach.

{youtube}3xtxbpoR6KQ{/youtube}   {youtube}_VZr_H0D--Y{/youtube}

 

 

 

 

 

 

 


Skoro muzyka z Irlandzkich pubów zyskała miano szant, to czemu nie portugalskie fado? Ta muzyka Osiągnęła niezwykłą popularność na przełomie XVIII i XIX wieku. Narodziła się w Brazylii, po czym zawędrowała do Portugalii. Centrum fado stał się największy port tego kraju, Lizbona. Piosenki fado opowiadały zazwyczaj smutne historie o żeglarzach i marynarzach, zabawiając klientów portowych spelunek

{youtube}g1vOUTLiodM{/youtube}

 

 

 

 

 

 

 

 

 To też pieśń ludzi morza, na dodatek wykonywana zazwyczaj podczas pracy w odległej ale jak słychać, nie całkiej zapomnianej przez boga Melanezji.

{mp3}trl{/mp3}  

 


Trolejbus płynący przez mrok jak prom, moskiewscy rozbitkowie. Piosenka pijanego, tonącego w miejskim mroku. Pamięta ktoś jeszcze tego ''szantymena'' ?

{youtube}tGuUpkBRz-M{/youtube}    

Okazuje się, że tak. Dominika Żukowska i Andrzej Korycki - członek zespołu Stare Dzwony, na prawdę, warto znaleźć chwilkę, żeby posłuchać, tylko czy to nadal są, nazwijmy to, piosenki marynistyczne ?


 

 

 

 

Pieśń buntu.

Skoro pochodzi z Irlandii, opowiada o wywożeniu skazańców do Australii, pożegnaniach, to pewnie szanta, zgodnie z naszym rozumieniem. A jednak...
W latach 1845 – 1852, na skutek zarazy ziemniaczanej, zapanował w Irlandii głód.
Zmarło wtedy co najmniej 1 300 000 osób, a drugi milion wyemigrował. Taka klęska powaliłaby na kolana nie jeden duży kraj. Sir Charles Edward Trevelyan, asystent sekretarza skarbu, był z ramienia Królowej Angielskiej, odpowiedzialny za likwidację skutków zarazy ziemniaczanej w Irlandii. Wsławił się jednak tym, że zdaniem Irlandczyków, starał się pogłębić klęskę i doprowadzić do śmierci głodowej jak największą ilość osób. W swoich publikacjach określał tą klęskę jako ''mechanizm redukujący nadmierną liczebność Irlandczyków'' i ''gniew boży''. Za swoje działania w Irlandii otrzymał 2 kwietnia 1848 roku tytuł szlachecki. Irlandczycy wyrażają się o nim prosto - morderca. Piosenka skomponowana w 1980 roku przez Pete'a ST Johhn'a opowiada o Irlandczyku, głowie rodziny, który w czasie wielkiego głodu ukradł kukurydzę, żeby nakarmić dzieci i trafił za to do ciężkiego więzienia a następnie został wywieziony do Australii. Niby nic wielkiego, szanta jak szanta. Jak to się mogło stać, że piosenka ta została nieoficjalnym hymnem ''IRA'', ''SINN FEIN'' i klubu piłkarskiego ''FC Celtic''? Jak to się mogło stać, że z jednej strony marsze oranżystów a z drugiej katolicki ksiądz z krzyżem na piersiach i w tle zawodnicy ''FC Celtic''? Jak to się mogło stać, że symbolem rozmów z Anglikami stał się AK47 a na ulicach Belfastu angielskie czołgi i SAS? Myślę, że przy odrobinie wysiłku można to zrozumieć. My też jeszcze do niedawna mieliśmy okupanta, za wschodnią granicą . Piosenka ta, z wiadomych względów, nie zdobyła dużej popularności poza granicami kraju. Mimo, że w Irlandii jest bardzo popularna, nie ma odpowiednika w polskich szantach, jakos nie było jej słychać na listach przebojów. Czyżby zbyt niebezpieczna ?

{youtube}efkTrPxSi7g{/youtube}  

 

 

 

 

 

* Między zwrotkami słychać skandujący tłum:
"wypuście z klatek ptaki'', ''SINN FEIN'', ''IRA"

 

Klasyka gatunku

Klasyczny podział na szanty kabestanowe, fałowe i pompowe gdzieś zaginął. Podobnie jak zniknęły z mórz wielkie żaglowce i pracujący na nich szantymeni. Teraz kojarzą się one z festiwalem shanties w Krakowie, z piosenką turystyczną, rozrywkową.

{youtube}ZoQfH7rCXUY{/youtube}    

 

 

 

 

 

 

Na pierwszym planie Stan Hugil , ostatni zawodowy szantymen.W tle młode (jeszcze wtedy) ''Stare Dzwony'' 

Trudno powiedzieć gdzie kończą się szanty a zaczyna folk, fado, country, blues, bluegrass, ...
Nazwa szanty, w naszym kraju zarezerwowana została dla muzyki, której tutaj przez szacunek dla uszu ludzi, którzy będą czytać ten artykuł, nie przytoczę. Bawmy się, szantujmy, skoro własną muzykę gdzieś, po drodze, zgubiliśmy.