• 1

    Rejsy

  • 2

    Regaty

  • 3

    Szkolenia

  • 4

    Wypoczynek pod żaglami

Copyright 2017 - Custom text here

 

new_legia_visby.jpgWRZEŚNIOWY REJS S/Y LEGIA NA GOTLANDIĘ

- SZLAKIEM  ORP ORZEŁ

 

 

 

 

 

 

 

WSPOMNIENIA KAPITANA JACHTU LEGIA 

 

Zawsze chciałem pływać na jachtach dwumasztowych. Fok, grot, bezan – to jest to. W razie awarii silnika możliwe skuteczne portowe manewry na żaglach. Przy trudniejszej pogodzie – możliwość rozłożenia powierzchni ożaglowania na dwóch masztach tak, ze jacht może płynąć bezpiecznie i komfortowo dla załogi. Z dwumasztowych to bardziej kecz niż jol. Wolę bezan niż bezanik. Czyli Legia. Spoglądałem na Legię już od prawie 30 lat, no i teraz się wydarzyło. Dwutygodniowy rejs z kolegami na Legii, jesienią, zdrowo i po męsku.Planowałem Tallin, potem Gotlandię. Chciałem się przymierzyć do trasy, którą odbył ORP Orzeł 69 lat temu. Terminy i zasiedziały od dwóch tygodni wyż nad północną Szwecją z niezmiennym kierunkiem wiatru NNW uniemożliwiły mi kurs na Tallin i planowane wyjście 18 września o godzinie trzeciej w nocy z Tallina w kierunku Gotlandii, tak jak to kiedyś zrobił OPRP Orzeł. W przyszłym roku 70 rocznica historycznych wydarzeń związanych z Orłem, więc może w przyszłym roku.Tak, czy inaczej w okolicach Gotlandii byliśmy 21 września i w tym przypadku byliśmy zgodni z kalendarium Orła.Legia – jacht drewniany. To mój drugi prowadzony przeze mnie drewniany jacht. Trochę hałasu pod pokładem jest – szczególnie na kursach pełniejszych. No, ale teraz wiemy jak to dawniej było pod pokładami żaglowców.W Ronne na Bornholmie same polskie jachty. Coś mi się wydaje, że jesienne bałtyckie rejsy to domena Polaków.Potężny silnik Legii, znany mi skądinąd 6-cylindrowy Leyland marynizowany w Pucku dawał poczucie bezpieczeństwa rzadko spotykane na polskich jachtach. Taki silnik pomocniczy, bo taką funkcje spełnia silnik na jachtach żaglowych, rzeczywiście mógł pomóc w sytuacjach trudnych. I pomagał. Ale pomagał tak długo jak długo starczyło akumulatorom rozruchowym energii naładowanej jeszcze w Gdyni. W drodze powrotnej, przy polskim wybrzeżu zaczął się problem. W tym stanie akumulatory rozruchowe nie mogły uruchomić silnika. Dziękuję moim kolegom Jasiowi Bernackiemu i Tadkowi Chmielowi za pracę przy silniku. W końcu uruchomili go metodą niespotykaną – przy pomocy liny nawiniętej na koło zamachowe. Na Helu okazało się, że to nie koniec naszych problemów. Zdecydowałem się na manewry portowe na żaglach, aby dostać solidny prąd od statku Sztorm 2. Dziękuję marynarzom-ratownikom ze Sztorma. Zaopatrzeni w energię popłynęliśmy do naszego ukochanego portu Gdynia.Wiatry N i NE dyktowały nam gdzie i jak mamy żeglować tej jesieni. Płynęliśmy w miarę szybko i nie staliśmy zbyt długo w portach. 760 Mm za rufą Legii stało się naszym udziałem. Wieczór kapitański był dobry. Gitara, harmonijka ustna, morskie opowieści. Mamy satysfakcję z odbytego rejsu na Legii. Lubimy ten jacht. Dziękuję kolegom za wspólny bezpieczny rejs. Do zobaczenia w przyszłym roku!  Waldemar TURSKI, j.st.m.Kapitan Legii w rejsie 14-28.09.2008 W rejsie uczestniczyli:Waldemar TURSKI, j.st.m. – kapitanAndrzej SZASTOK, j.st.m. – I oficerTadeusz ZUB, j.st.m. – II oficerCzesław LISOWSKI, j.st.m. – III oficer